<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="W Kijowie">
<author_1="Jerzy Jurandot">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="11">
<date="1954-11-28">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Otoki Redaktorze, ten trzeci z kolei list pisze z opóźnieniem, za które ciebie i wszystkich czytelników przepraszam. Ale wierzcie mi, że i was, gdybyście byli na moim miejscu, żadna siła nie zmusiłaby do urwania nawet godziny z frapującego programu tamtych dni. Bądźcie ludźmi i nie gniewajcie się. Teraz jestem już w kraju. Zdawałoby się, że wobec tego żadnych przeszkód: usiąść, napisać i koniec. A tymczasem to wcale nie takie proste. Teraz, mając już pewien dystans do przeżyć ostatnich tygodni, widzę z całą wyrazistością, że przed przystąpieniem do pisania należałoby przede wszystkim ustalić i uzgodnić z wami proporcje, proporcje zupełnie inne niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Niejasne? Zaraz wytłumaczę. Na przykład zawsze myślałem, że z Warszawy do Zakopanego jest bardzo daleko. Teraz wydaje mi się śmiesznie blisko. Odległość w Związku Radzieckim mierzy się zupełnie inną skalą: z Moskwy do Kijowa było blisko, bo jechaliśmy tylko dobę, z Kijowa do Leningradu nieco dalej, bo podróż trwała dwie doby. Podróż? Ależ skąd, na tamtejsze stosunki, zaledwie przejażdżka. Nie szukając długo: do Leningradu przyszedł list z miasta Mołotow z prośbą o egzemplarz „Takich czasów". Miasto Mołotow leży gdzieś w okolicy Uralu — jeżeli zaproszą mnie na premierę, będę jechał ekspressem blisko tydzień. A jeżeli pomysł wystawienia mojej komedii przyjdzie do głowy na przykład dyrekcji teatru w Irkucku? W głowie się kręci zmieńmy temat. Kijów liczący zaledwie około miliona mieszkańców wydaje nam się po Moskwie małym miastem. Jesteśmy nieco zblazowani. W pierwszej chwili spoglądamy z pewną wyższością na ulice. Których szerokość nie przekracza na ogół szerokości Alei Ujazdowskich, i na domy, z których żaden nie drapie nieba. Ale już w drugiej chwili poddajemy się urokowi tego prześlicznego miasta, a od trzeciej jesteśmy całkowicie podbici.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
